Jesli jest ktos, kto nie zna jeszcze tej ksiazeczki, powinien szybko nadrobic braki.
Zwlaszcza jesli jest rodzicem. Ta ksiazeczka, a raczej ten wierszyk, to pozycja obowiazkowa rodzica i dziecka, jesli chodzi o umilacz czasu oraz uspokajacz. :)
Dziecko po lekturze staje sie spokojne, zadowolone, usmiecha sie. Jesli samo nie potrafi jeszcze czytac, to z usmiechem przewraca kartki ksiazeczki i chlonie kazde slowo z ust rodzica.
Doskonale odnajduje sie na kazdej stronie, z zaciekawieniem oglada kazdy element obrazu i chlonie kazda linijke tekstu. Orientuje sie w historyjce na kazdej stronie i w danym wersie wierszyka, wie, kiedy konik galopuje, gdzie, z kim rozmawia, wie, ze pies to swietny stroz, a krowka daje pyszne mleko, a jeszcze inny bohater opowiesci pieknie gra na skrzypcach. Dziecko poznaje swiat natury, zwierzat, przyrody. Jaki moral z tej ksiazeczki?
Musicie przekonac sie sami. Powiem tylko, ze u nas w domu rodzice po ktoryms czytaniu zauwazyli, ze mowia kwestie wierszyka z pamieci, a potem okazalo sie, ze swietnie nadaje sie on do recytowania wlasnie z pamieci, czego nauczyli sie mimochodem. Autorka, pani Urszula Kozlowska, stworzyla cala serie wierszykow o zwierzatkach, jednak u nas to na razie "Rozbrykany konik" jest najczesciej czytana lektura w jezyku polskim.
Do tego wydawnictwo zadbalo o przepiekne ilustracje oraz twarda, kartonowa oprawe w ciekawej, nietuzinkowej formie. Ta ksiazeczka bedzie z nami na dluzej.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz